Jest przesąd,że do wigilii trzeba wszystko uporządkować w swoim życiu,pooddawać długi i pokończyć wszystko co się zaczęło,aby w przyszłym roku nic za nami się nie ciągnęło...Więc dzisiaj zaległe bransoletki:)
Koralikowa biżuteria wyplatana i haftowana...oraz biżuteria ze sznurków i nitek wiązana,czyli makrama :)
czwartek, 20 grudnia 2012
środa, 21 listopada 2012
Wyrzeźbiłam sobie kotka...:)
... z oczami głębokimi,jak ocean;) A raczej wydziubałam igiełkami do filcowania na sucho.Moja nowa pasja;)? Nie wiem,ale na pewno wspaniałe,cieplutkie zajęcie,(siedząc głęboko w fotelu) na długie zimowe wieczory:) Polecam spróbować i nie zrażać się pokłutymi na początku palcami:) A zaczęło się od letniej propozycji poprowadzenia warsztatów z filcowania.O Matko,chciałoby się trochę zarobić,ale nawet wełny w rękach nie trzymałam.Warsztaty się odbyły,ale.. z wyplatania koralikowych bransoletek :-D, a filcowanie odtąd spać mi nie dawało. Zaczęłam drążyć,szukać w internecie lekcji i jak zwykle nie zawiodłam się na Rosjankach,moich ulubionych nauczycielkach wielu technik:) Kłaniam się nisko im twórczym umysłom i chęcią dzielenia się swoimi umiejętnościami z innymi:) Szczególnie zauroczyły mnie filcowe zwierzaczki i inne stworki:) Kupiłam 2 kolory mięciutkiej i przytulnej wełny z merynosów , igły (jedną grubą,jedną cienką) i według instrukcji Pani Eleny wydziubałam sobie,może trochę krzywego i ze zbyt krótkimi przednimi nóżkami,bo leci na mordkę,ale baaardzo milutkiego kotka:)
Zachęcam Was,kochani gorąco do spróbowania,bo nie ma nic przyjemniejszego,jak dotyk puszystej i przyjemnie grzejącej w ręce wełny:) Powodzenia!
TUTORIAL "KOTEK Z WEŁNY" W/G INSTRUKCJI ELENY
http://www.livemaster.ru/topic/119529-kotenok-chunya?
Zachęcam Was,kochani gorąco do spróbowania,bo nie ma nic przyjemniejszego,jak dotyk puszystej i przyjemnie grzejącej w ręce wełny:) Powodzenia!
TUTORIAL "KOTEK Z WEŁNY" W/G INSTRUKCJI ELENY
http://www.livemaster.ru/topic/119529-kotenok-chunya?
sobota, 20 października 2012
W kolorach jesieni...
Wisior wyhaftowany w kolorach,jakie przybrały dęby w moim lesie:)
Mieszkam w ciemnym lesie...
Który kryje jednak w sobie wiele barw :)
A w ogrodzie też jeszcze pięknie.... I chociaż nocny przymrozek "zbrązowił" intensywnie czerwone liście dębów, to nie mam sumienia wykopywać jeszcze cudnie kwitnących dalii :)
Na zakończenie muszę pochwalić swego męża :) Były u nas organizowane warsztaty z rzeźby. Zaciągnęłam go tam na siłę, bo w pewnym wieku to już się nic nie chce ;) Co się okazało? Skubaniec przez tyle lat nosił ukryty w sobie talent i z wrodzoną skromnością Wagi nic mi nie powiedział ;) Mnie dłuto "wypadło" z rąk po pierwszym dniu pracy i stwierdziłam, że jednak to nie dla mnie, a jego tak wciągnęło,że przez 3 tygodnie nie opuścił ani jednego dnia :) A to efekty jego pracy :)
No podziwiam,podziwiam i fajnie mieć w domu jeszcze jedną artystyczną duszę :)
Mieszkam w ciemnym lesie...
Który kryje jednak w sobie wiele barw :)
A w ogrodzie też jeszcze pięknie.... I chociaż nocny przymrozek "zbrązowił" intensywnie czerwone liście dębów, to nie mam sumienia wykopywać jeszcze cudnie kwitnących dalii :)
No podziwiam,podziwiam i fajnie mieć w domu jeszcze jedną artystyczną duszę :)
piątek, 19 października 2012
Komplet makramowy "Ethnica"
Biżuteria w stylu Indian amerykańskich i w bardzo moim stylu:)
Przez wiele lat byłam tzw."koniarzem" i miłośniczką zwiedzania świata z końskiego grzbietu.Niesamowite wrażenie pędzić przed siebie i czuć się wolnym jak ptak...Stadninę zlikwidowano kosztem hodowli bydła,a ja miałam wrażenie,jakby ktoś podciął mi skrzydła...Po wielu latach doczekałam się swoich własnych koników, uczyłam jazdy konnej i próbowałam zaszczepić dzieciakom miłość do tych pięknych i inteligentnych zwierząt.Niestety nie udało mi się:( Młodzież obecnie ma inne zainteresowania... No cóż dzisiaj pieniądz i komputer rządzą światem...Konie musieliśmy sprzedać,a ja obserwuję,jak świat zmienia się i wcale nie jestem pewna,czy na lepsze...
Tylko taka pamiątka nam po nich została... Mam nadzieję,że trafiły do dobrych ludzi...
Gorąco wszystkich pozdrawiam!!!
Przez wiele lat byłam tzw."koniarzem" i miłośniczką zwiedzania świata z końskiego grzbietu.Niesamowite wrażenie pędzić przed siebie i czuć się wolnym jak ptak...Stadninę zlikwidowano kosztem hodowli bydła,a ja miałam wrażenie,jakby ktoś podciął mi skrzydła...Po wielu latach doczekałam się swoich własnych koników, uczyłam jazdy konnej i próbowałam zaszczepić dzieciakom miłość do tych pięknych i inteligentnych zwierząt.Niestety nie udało mi się:( Młodzież obecnie ma inne zainteresowania... No cóż dzisiaj pieniądz i komputer rządzą światem...Konie musieliśmy sprzedać,a ja obserwuję,jak świat zmienia się i wcale nie jestem pewna,czy na lepsze...
Tylko taka pamiątka nam po nich została... Mam nadzieję,że trafiły do dobrych ludzi...
Gorąco wszystkich pozdrawiam!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)